|
Blog > Komentarze do wpisu
Przeczołgać Biskupa - c.d.
Ano i mamy. Po bodaj niemal dwóch tygodniach "narastania napięcia" pabn redaktor Sakiewicz opublikował w Internecie dowody agenturalnej przeszłości abpa Wielgusa. Uczucia mam mieszane. Z jednej strony - jeśli to wszystko, do czego "Gazeta Polska" dotarła, to niewiele. Ot, podpisana lojalka, prawdopodobnie standardowa przy takich okazjach (wyjazd na stypendium naukowe za granicę). Z drugiej strony - taki prof. Paczkowski, do którego mam duże zaufanie (a który na pewno nie należy do kliki "lustracyjnych oszołomów") mówi dziennikarzom, że abp Wielgus (wtedy jeszcze tylko ks. Wielgus) niewątpliwie "współpracował". Pytanie - na które odpowiedź przyniosą dopiero jakieś szczegółowe badania - na czym ta współpraca polegała. Jeśli na podpisaniu "standardowej lojalki" i spotkaniach ze Smutnymi Panami, w czasie których - jak twierdzi arcybiskup - padały jedynie ogólne stwierdzenia, to nie dowiadujemy się nic nowego. Na taki poziom "współpracy z SB" dawało się naciągnąć bardzo wielu ludzi, także księży. Jeśli natomiast ks. Wielgus rzeczywiście donosił, jeśłi komuś szkodził, jeśli za swoją karierę naukową zapłacił czyjąś krzywdą - fatalnie. Ale - niezależnie od tego, co krzyczą Superlustratorzy - to trzeba udowodnić. A na razie mamy (my - "zwykli obywatele", którzy całą sprawę znają z mediów...) tylko podpisaną lojalkę. Jak dla mnie - to zdecydowanie za mało. *** I jeszcze jedno dodać muszę - jako katolik... Biskupa diecezji "mianuje" papież. Nie "Gazeta Polska", nie IPN, nie Oburzone Głosy Prawdziwych Patriotów. Jeśli papież - nawet po ujawnieniu jakichś "strasznych rzeczy" - pozostanie przy swojej decyzji, to abp Wielgus będzie ordynariuszem warszawskim. Będzie także moim biskupem. Nie byłby zresztą pierwszym biskupem, który w przeszłości robił rzeczy, których później musiał się wstydzić. Jesteśmy Kościołem grzeszników... czwartek, 04 stycznia 2007, puuchatek
|
|