Polityka. Wydarzenia. Słowa. Działania. Rzeczywistość po prostu domaga się komentarza...
Blog > Komentarze do wpisu
Reaktywacja Po Raz Drugi

Ponieważ szykuje się gorąca kampania wyborcza, reaktywuję te zapiski.

Na początek - coś moim zdaniem bardzo niepokojącego.

W Radiu M. niejaki profesor Rafał Broda, podobno fizyk z UJ, publikuje wyniki "prawdziwych" sondaży przedwyborczych. "Prawdziwość" ma zapewnić fakt, że profesor sam je przeprowadził. Wynika z nich, że PiS wygra wybory prezydenckie w cuglach. Cytuję:

"- Okazuje się, że przed 10 kwietnia Lech Kaczyński miał dwa razy więcej poparcia niż Bronisław Komorowski."

Trudno mi zrozumieć, dlaczego w takim razie pan profesor nie opublikował tych wyników przed 10. kwietnia (kiedy je, podobno, przeprowadził). Może dlatego, że wcześniej Radio M. ogłosiło, że nie poprze Lecha Kaczyńskiego w tych wyborach?

Dlaczego zatem ogłasza je na antenie właśnie teraz? No cóż, jakoś trzeba uzasadnić słuchaczom, że za "zamachem" na Lecha Kaczyńskiego stała PO, prawda? (Bo sama teza że to był zamach jest już dla o. Rydzyka i jego "rodziny" po prostu faktem...)

Profesor Broda jest profesorem FIZYKI. Gdyby wypowiadał się na temat fizyki, pewnie miałby coś ciekawego do powiedzenia. Jak się wypowiada na temat sondaży albo sam je przeprowadza nie mając pojęcia o metodologii takich badań, to się ośmiesza tak samo jak gdyby socjolog wypowiadał się na temat prawdziwości teorii względności. 

Nie wiem, czy prof. Broda jest naprawdę "wariatem", czy działa na zamówienie o. Rydzyka (inaczej mówiąc: czy sam wierzy w rewelacje które głosi, czy nie). Jedno jest pewne: to cholernie przemyślane działanie ze strony Radia M. 

Po pierwsze - jak napisałem wyżej - to napuszczanie słuchaczy Radia na PO i "całą resztę" ("Bo oni na pewno wiedzieli, że Lech Kaczyński te wybory wygra i dlatego go zabili!"). 

Po drugie - gdyby Jarosław Kaczyński wygrał wybory (co jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe w tej sytuacji) - Radio będzie miało okazję zakrzyknąć "A nie mówiliśmy?!". 

Ale po trzecie, co gorsza, jeśli wybory wygra Komorowski, Radio-M-słuchacze będą już odpowiednio ustawieni i będą mogli żywić głębokie przekonanie, że "wybory zostały sfałszowane, bo przecież prawdziwe sondaże jednoznacznie wskazywały na zwycięstwo kandydata PiS."

Pewnie myślicie, że to po prostu śmieszne - ale mnie to nie śmieszy. Coraz bardziej zaczyna mi to przypominać kampanię endecji przed wyborami które w 1922 r. wygrał Gabriel Narutowicz. Ciekawe, ilu takich Eligiuszy Niewiadomskich słucha z zapartym tchem tego, co im objawiają o. Rydzyk i jego współpracownicy... 

Jeśli coś w tym wszystkim jest naprawdę śmieszne, to fakt że kilka tygodni temu Radio M. oficjalnie ogłosiło że nie poprze Lecha Kaczyńskiego w nadchodzących wyborach...

Jedno jest w tym wszystkim pocieszające: z rewelacji profesora Brody ewidentnie wynika, że swoje "badania" przeprowadził głównie w środowiskach około-radiomaryjnych. A z tego z kolei wynika że nawet w tych środowiskach (w każdym razie przed 10. kwietnia...) Lech Kaczyński cieszył się poparciem zaledwie połowy "badanych", a Bronisław Komorowski - jednej trzeciej (!).

piątek, 30 kwietnia 2010, puuchatek