Polityka. Wydarzenia. Słowa. Działania. Rzeczywistość po prostu domaga się komentarza...
RSS
środa, 12 maja 2010
Granice przyzwoitości

Granic takich niektórzy po prostu nie dostrzegają.

Pan poseł Poncyljusz raczył był stwierdzić, że "... list otwarty rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy może być polityczną prowokacją".

List - pozwolę sobie przypomnieć - był apelem o to, aby nie wykorzystywać tragedii do celów politycznych, do kampanii wyborczej.

Jakimż trzeba być s...synem (pardon), żeby taki list - list napisany przez ludzi, którzy w tek tragedii stracili bliskich - uznać za (cytuję) "element gry". To chyba najlepiej świadczy o poziomie etycznym pana Poncyljusza - bo zgaduję, że ocenia według własnych standardów.

Ale najlepsze jest dalej. Pan Poncyljusz mówi:

"Dziwię się trochę temu listowi. Bo to tak jakby część rodzin mówiła: Jarosław Kaczyński nie ma prawa przeżywać po swojemu utraty jednej z najbliższych osób z rodziny".

Każdy, kto uważnie przeczyta list zauważy, że nie ma w nim ani słowa na temat PiS, Jarosława Kaczyńskiego i w ogóle tego, kto miałby wykorzystywać tragedię do celów politycznych. List jest skierowany do polityków w ogóle. Do wszystkich.

Reakcja pana Poncyljusza dobitnie świadczy o tym, że doskonale wie, kto "gra" tragedią smoleńską w tej kampanii.

Od razu przypomniał mi się taki stary dowcip jeszcze z czasów PRL:

Jedzie autobusem pijaczek i co chwila powtarza na głos: "Ta władza jest do dupy... Ta władza jest do dupy..." W końcu podchodzi do pijaczka dwóch tajniaków:

- Pan pójdzie z nami!

- Panowie - broni się pijaczek - Ależ ja mówiłem o władzy w USA! 

- Dobra dobra - uśmiecha się tajniak cynicznie. - My dobrze wiemy, która władza jest do dupy...

Coś wam to przypomina?

***

A jeśli ktoś nie widzi tego, jak PiS "gra trumnami", to wystarczy spojrzeć na zachowanie posłów PiS z 10. maja, w miesiąc po tragedii. Rozumiem grupową wizytę pod Pałacem z kwiatami i zniczami (skrzętnie filmowaną przez kamery rzecz prosta) - ale jeśli intencją było tylko oddanie czci zmarłym, to natychmiastowe wytykanie członkom innych partii że się nie pojawili... Bez komentarza.

12:43, puuchatek
Link
piątek, 30 kwietnia 2010
Reaktywacja Po Raz Drugi

Ponieważ szykuje się gorąca kampania wyborcza, reaktywuję te zapiski.

Na początek - coś moim zdaniem bardzo niepokojącego.

W Radiu M. niejaki profesor Rafał Broda, podobno fizyk z UJ, publikuje wyniki "prawdziwych" sondaży przedwyborczych. "Prawdziwość" ma zapewnić fakt, że profesor sam je przeprowadził. Wynika z nich, że PiS wygra wybory prezydenckie w cuglach. Cytuję:

"- Okazuje się, że przed 10 kwietnia Lech Kaczyński miał dwa razy więcej poparcia niż Bronisław Komorowski."

Trudno mi zrozumieć, dlaczego w takim razie pan profesor nie opublikował tych wyników przed 10. kwietnia (kiedy je, podobno, przeprowadził). Może dlatego, że wcześniej Radio M. ogłosiło, że nie poprze Lecha Kaczyńskiego w tych wyborach?

Dlaczego zatem ogłasza je na antenie właśnie teraz? No cóż, jakoś trzeba uzasadnić słuchaczom, że za "zamachem" na Lecha Kaczyńskiego stała PO, prawda? (Bo sama teza że to był zamach jest już dla o. Rydzyka i jego "rodziny" po prostu faktem...)

Profesor Broda jest profesorem FIZYKI. Gdyby wypowiadał się na temat fizyki, pewnie miałby coś ciekawego do powiedzenia. Jak się wypowiada na temat sondaży albo sam je przeprowadza nie mając pojęcia o metodologii takich badań, to się ośmiesza tak samo jak gdyby socjolog wypowiadał się na temat prawdziwości teorii względności. 

Nie wiem, czy prof. Broda jest naprawdę "wariatem", czy działa na zamówienie o. Rydzyka (inaczej mówiąc: czy sam wierzy w rewelacje które głosi, czy nie). Jedno jest pewne: to cholernie przemyślane działanie ze strony Radia M. 

Po pierwsze - jak napisałem wyżej - to napuszczanie słuchaczy Radia na PO i "całą resztę" ("Bo oni na pewno wiedzieli, że Lech Kaczyński te wybory wygra i dlatego go zabili!"). 

Po drugie - gdyby Jarosław Kaczyński wygrał wybory (co jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe w tej sytuacji) - Radio będzie miało okazję zakrzyknąć "A nie mówiliśmy?!". 

Ale po trzecie, co gorsza, jeśli wybory wygra Komorowski, Radio-M-słuchacze będą już odpowiednio ustawieni i będą mogli żywić głębokie przekonanie, że "wybory zostały sfałszowane, bo przecież prawdziwe sondaże jednoznacznie wskazywały na zwycięstwo kandydata PiS."

Pewnie myślicie, że to po prostu śmieszne - ale mnie to nie śmieszy. Coraz bardziej zaczyna mi to przypominać kampanię endecji przed wyborami które w 1922 r. wygrał Gabriel Narutowicz. Ciekawe, ilu takich Eligiuszy Niewiadomskich słucha z zapartym tchem tego, co im objawiają o. Rydzyk i jego współpracownicy... 

Jeśli coś w tym wszystkim jest naprawdę śmieszne, to fakt że kilka tygodni temu Radio M. oficjalnie ogłosiło że nie poprze Lecha Kaczyńskiego w nadchodzących wyborach...

Jedno jest w tym wszystkim pocieszające: z rewelacji profesora Brody ewidentnie wynika, że swoje "badania" przeprowadził głównie w środowiskach około-radiomaryjnych. A z tego z kolei wynika że nawet w tych środowiskach (w każdym razie przed 10. kwietnia...) Lech Kaczyński cieszył się poparciem zaledwie połowy "badanych", a Bronisław Komorowski - jednej trzeciej (!).

22:35, puuchatek
Link
czwartek, 18 grudnia 2008
"A biel stanie się JESZCZE bielsza"

No i okazuje się, że SLD nie poprze weta prazydenta Kaczyńskiego do ustawy o emeryturach pomostowych. Można by oczywiście znęcać się teraz nad porażką PiS (no bo nie oszukujmy się, to nie jest weto prezydenta, tylko weto PiS). Ale tak naprawdę warte uwagi są w tym dwie sprawy:

- To, że w SLD górą jest (na razie?) jednak Olejniczak, a nie Napieralski. Punkt dla SLD, ale i punkt dla Polski.

- To, że jeśli ktos miał wątpliwośi, która partia w obecnym sejmie jest najbardziej lewicowa, teraz nie powinien ich już mieć. Argumenty których używa prezydent, a jeszcze bardziej argumenty których używają posłowie PiS rozczarowani postawą SLD świadczą jednoznacznie o tym, że nazywanie PiS partią  prawicową to nieporozumienie. Poczytajcie TUTAJ i TUTAJ.

No i pytanie, którego nie można sobie nie zadać:

W co gra SLD? Bo w nagłe nawrócenie naszej lewicy na propaństwowość i odpowiedzialność jakoś trudno mi uwierzyć...

22:56, puuchatek
Link
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Kwestia Przyzwoitości

Oświecił nas pan prezes Kaczyński po raz kolejny - tym razem informując, że Stefan Niesiołowski sypał w śledztwie i że nawet trzynastoletnie dziewczynki gestapowcom się opierały.

Nigdy nie byłem fanem Stefana Niesiołowskiego, ale...

Można by dużo mówić o tym, że wykorzystywanie do doraźnej walki politycznej tragedii pokolenia naszych dziadków torturowaych w gestapowskich katowniach to małość, podłość i nikczemność.

Można by zwrócić uwagę, że skoro Niesiołowski "sypał" tak natychmiast, to trochę dziwne jest, że dostał tak wysoki wyrok (siedem lat!).

Mnie jednak uderza co innego.

Górnolotne teksty o "trzynastolatkach przesłuchiwanych przez gestapo" mniej by może raziły w ustach kogoś, kto sam za swoje przekonania i działania siedział i kto na własnej skórze doświadczył, co to jest przesłuchanie i cela.

Ale pan prezes Kaczyński działał i walczył tak intensywnie, że nawet w Stanie Wojennym go nie internowali. Więc naprawdę jakieś minimum przyzwoitości nakazywałoby zadać sobie proste pytanie z gatunku "Jak JA zachowałbym się w czasie przesłuchania?" - i odpowiedzieć sobie na nie w jedyny uczciwy sposób: "Nie wiem".

No, ale dziś odwaga jest tania.
18:14, puuchatek
Link
wtorek, 02 grudnia 2008
Ciemny Lud Wszystko Kupi?

Posłom PiS z komisji "Przyjazne państwo" przeszkadza poseł Palikot. Co ciekawsze, przyznają że z posłem Palikotem współpracuje się dobrze - ale "nie mogą się zgadzać na obrażanie Pana Prezydenta".

Czyli furda sprawy państwowe, nieważne ustawy, przepisy - panowie posłowie będą występowali w obronie Urażonej Czci Pana Prezydenta.

A może to i dobrze? Gdyby posłowie z PiS odchodzili z jakiegoś gremium za każdym razem, kiedy Pan Prezydent czuje się czymś urażony, to najdalej na wiosnę byłoby po kłopocie - mielibyśmy wszystkie komisje, urzędy, a może nawet sejm i senat wolne od ludzi PiS.

***

Poseł Gosiewski oznajmił, że "miarka się przebrała" i jego klub zgłasza wniosek o odwołanie posła Komorowskiego z funkcji Marszałka Sejmu. Dlaczego? Dla odmiany z tego powodu, że Marszałek Komorowski obraził Prezydenta (chodzi o żarty Komorowskiego po "zamachu" na prezydencki konwój w Gruzji; żarty skądinąd rzeczywiście na marnym poziomie, moim zdaniem, co do formy... Bo co do treści - niestety się z Marszałkiem zgadzam).

***

Na Suwalszczyźnie (bodaj) Jarosław Kaczyński po raz kolejny straszy ludzi wprowadzaniem euro. Jak to zbiedniejemy strasznie, opowiada, jak to stracą najbiedniejsi, jak ceny astronomicznie w górę pójdą. Strzeżcie się złej PO i wstrętnych liberałów, strzeżcie.

***

A przecież posłowie z komisji "Przyjazne państwo" doskonale wiedzą, że Palikot - niezależnie od swojej, nazwijmy to, oryginalności, zna się na tym, co robi. Poseł Gosiewski doskonale wie, że Marszałek Komorowski żartował (nawet, jeśli głupio...) i że wniosek o jego odwołanie nie ma szans, więc jest wyłącznie marnowaniem czasu. Jarosław Kaczyński doskonale wie, że w żadnym z krajów w których wprowadzono euro nie sprawdziły się nawet w jednej dziesiątej czarne scenariusze, które kreśli.

Oni naprawdę to wszystko świetnie wiedzą. Ale wciąż im sie wydaje, że "Ciemny lud wszystko kupi".

I oczywiście jakaś część kupuje.


15:54, puuchatek
Link
piątek, 28 listopada 2008
Dyletanci Czy Fałszerze?

Historii z "uśmierceniem" ubeka który miał zwerbować Wałęsę jako agenta "Bolka" (szczegóły TUTAJ, jeśli ktoś jeszcze nie czytał) nie powstydziliby się bracia Coen. Miał nie żyć - a żyje. Miał zwerbować Wałęsę - twierdzi, że nic z tych rzeczy. No, szopka po prostu. Takie rzeczy to tylko w Polsce.

Oczywiście, zaraz posypią się ostre słowa o tym, że kto jak kto, ale były ubek nie jest źródłem wiarygodnym. I oczywiście będą to słowa słuszne - ale miecz to obosieczny, bo w końcu wszystkie rewelacje na temat Bolka-Wałęsy także opierają się na ubeckich źródłach.

Abstrahując jednak od całej dyskusji, warto przyjrzeć się faktom. A fakty są takie:

Panowie Gontarczyk i Cenckiewicz napisali jednoznacznie, że człowiek nie żyje (więc nie można go w tej sprawie przesłuchać etc.).

Ubek żyje i ma się dobrze, bez trudu znaleźli go inni pracownicy TEGO SAMEGO IPN, prowadzący inną sprawę.

Możliwe są dwa wytłumaczenia.

Jedno - że panowie G. i C. celowo ukryli fakt, że ten człowiek żyje i nie przesłuchali go, żeby nie podważył ich tezy (bo przecież cała ich "praca naukowa" obliczona była wyłącznie na udowodnienie tej tezy). Jeśli tak było, obaj panowie powinni na zbity pysk ze swoich posad wylecieć i nigdy więcej nie dostać pracy w poważnej instytucji naukowej (a zwłaszcza finansowanej z państwowych pieniędzy).

Drugie wytłumaczenie - że naprawdę walnęli byka. A to z kolei świadczy o poziomie ich warsztatu jako historyków. Ludzie, na Miłość Boską, nie mówimy przecież o dobrze ukrytych dokumentach z XV w. czy wytartych papirusach! Mówimy o człowieku który żyje, nie ukrywa się, nie zmienił nazwiska, jest zameldowany, ubezpieczony w ZUS i tak dalej, i tak dalej. I FACHOWI HISTORYCY, dla których był jednym z głównych źrodeł (i którzy maja do dyspozycji cały aparat śledczy IPN) nie potrafili go znaleźć?

Dyletanci - albo oszuści. Tertium non datur.

22:42, puuchatek
Link
Kaczka Krukowi Oka Nie Wykole...

Pani posłanka Kruk ojawiła się była w sejmie w stanie zdecydowanie wskazującym. Rzecz oczywiście naganna i godna potępienia, zapewne pani poseł powinna stanąć przed komisją etyki etc. - ale powiedzmy, że nie jest to historia na miarę antycznej tragedii. Wystarczyłoby stanąć później (na trzeźwo!) przed kamerą i powiedzieć "Przepraszam, głupio mi, zachowałam się niestosownie, wybaczcie".

To, co naprawdę porusza, to reakcja partii, do której należy pani poseł.

Partii, która tyle przecież mówi o moralności, o etyce, o tym co wypada. Partii, która tak głośno krzyczała (nota bene absolutnie słusznie...), kiedy prezydent Kwaśniewski zataczał się w Charkowie i w paru innych miejscach.

Minimum przyzwoitości - co tam przyzwoitości, zwykłej konsekwencji (...trudne słowo) - nakazywałoby zareagować nieco inaczej. Jasne, pożałować, podkreślić że "trudna sytuacja" i "wyjątkowo niefortunne zdarzenie", ale (nie potępiając w czabmuł człowieka) jednoznacznie potępić historię.

Ale nie, postawa taka obca jest ideałom prezesa Kaczyńskiego. Zamiast tego usłyszeliśmy, że jakiś poseł PO (ale nazwiska p. Jacek Kurski nie poda, broń Boże) też ponoć był kiedyś pijany w telewizji (dziwne, żebył, cytując posła Kurskiego, "nawalony jak Meserszmit", a nie zauważyli tego widzowie...). Że jakiś poseł PO groził podobno jakiemuś posłowi PiS. No i oczywiście - jakże by inaczej - że to wszystko wina tych wstrętnych dziennikarzy.

To nie jest wina pani Kruk, że przyszła do sejmu - pozwolę sobie użyć języka posłów PiS - nawalona. To wina dziennikarzy, że ją na tym złapali i nam to pokazali.

Panie prezesie, to, że hipokryzja dyskwalifikuje Pana jako porządnego człowieka, to banał - i nie sądzę, żeby to Pana wzruszało. Natomiast nieumiejętność przyznania sie do błędu dyskwalifikuje Pana jako poważnego polityka.

Ot, co.

10:06, puuchatek
Link
środa, 26 listopada 2008
Weto za kilka punktów

Pan Prezydent raczył zawetować ustawy zdrowotne. Bo "...nie może pozwolić na prywatyzację służby zdrowia".

No fakt, nie może. Bo jakby służbę zdrowia "sprywatyzować", to szybko wszyscy by zobaczyli, że to wreszcie trochę lepiej działa. I kto by wtedy jeszcze chciał głosować na PiS?

Panu Prezydentowi nie zależy. Pan Prezydent ma przecież do dyspozycji lecznicę rządową (...i bedzie ją miał do dyspozycji przez resztę życia). Więc - bądźmy szczerzy - co go obchodzą tłumy ludzi czekające miesiącami na najprostsze sprawy w źle zarządzanych szpitalach? Co go obchodzi, że najlepsi lekarze uciekają za granicę?

To wszystko nieważne. Ważna jest tylko ta całkiem spora grupa funkcjonalnych analfabetów święcie wierzących, że Pan Prezydent uratował nas przed "prywatyzacją szpitali", która - to oczywista oczywistość - doprowadziłaby do tego, że biedni emeryci musieliby płacić za leczenie z własnej kieszeni.

Pan Prezydent oczywiście wie, że to bzdura - ale co tam. Ważne, że PiS uzyska kilka punktów procentowych poparcia.


21:26, puuchatek
Link
piątek, 22 czerwca 2007
Panie Premierze, Jest Pan Żałosny

Ano, jak w tytule. I proszę mnie pozwać za mówienie źle o władzy.

Propozycja referendum w sprawie podwyżek podatków, żeby starczyło dla pielęgniarek, jest tak bezczelnie populistycznym chwytem, że aż szkoda komentować. Ale już na forach internetowych różni PiSolubni "intelektualiści" podniecają się logiką premiera...

A ja powiem tak:


Ktoś, kto nie zna innych metod rozwiązywania problemów, niż podnoszenie podatków, nie powinien się brać za rządzenie - a już na pewno nie powinien uważać się za prawicę.

I podpowiem:

1. Zlikwidować KRUS, worek bez dna, z którego korzystają nie tylko "biedni rolnicy".

2. Wywalić idiotyczne "becikowe dla każdego"

3. Odstrzelić kretyńskie pomysły wicepremiera Giertycha (same dopłaty do mundurków dla najbiedniejszych dzieci to w skali kraju kilkanaście-kilkadziesięt milionów(!!!) złotych).

4. Zreformować ZUS, który zamiast inewstować i dbać o nasze pieniądze marnotrawi je w sposób sknadaliczny.

5. Zreformować NFZ (patrz punkt 4.)


I gawarntuję, że to wystarczy i na podwyżki dla lekarzy, i pielęgniarek.

Ale do tego trzeba mieć - pardon - jaja. A podnosić podatki (a tym bardziej rzucać populistyczne propozycje referendum w sprawie, w której referendum być nie może...) potrafi każdy pajac.

***

A przy okazji: jak czytam "Nasz Dziennik" i słucham wypowiedzi o. Rydzyka (skwapliwie powtarzanych przez premiera...) że strajki pielęgniarek są "politycznie inspirowane", że to "działania antypaństwowe" etc., to jako żywo przypominają mi się teksty z "Trybuny Ludu" z roku 1980 i później (wczesniejszych z racji wieku nie pamiętam). Mój Boże, jakże niewiele różni się IV RP od PRL...
14:31, puuchatek
Link
sobota, 02 czerwca 2007
Lektury?...

Że Sienkiewicz mna być w spisie lektur - to akurat rozumiem. Coś powinno być, choćby jedna pozycja. Bądź co bądź to jednak klasyka polskiej litertury i klasyka języka.

Że Gombrowicza pan Mini-ster wyrzuca - to idiotyzm, ale (w kontekście TEJ władzy i jej fobii i kompleksów, a zwłaszcza w kontekście TEGO mnistra, jego fobii i kompleksów...) idiotyzm przynajmniej zrozumiały. Mieszcący się w logice.

Ale co zawinił Conrad? Albo Herling-Grudziński?! Za mało patriotyczni, czy co?

A Dobraczyński? Człowiek, który radośnie poparł Stan Wojenny, który szefował PRON-owi, który szedł ramię w ramię z Jaruzelskim? To mianowicie ten wzór patriotyzmu?

Dwie książki DObraczyńskiego w spisie lektur. DWIE. A Jana Pawła II - tylko jedna.

No comment.

***

A swoją drogą - ciekawe: jak tylko podniósł się krzyk, to natychmiast pan Mini-ster się zapowietrzył, że wstrętna Wyborcza (to taki refren, jakże politycznie poprawny), że przecież to nie są jego pomysły, bo te propozycje zgłosili nauczyciele.

Gomułka też mówił, że to nie partia ani rząd, tylko słuszny gniew robotników...
00:03, puuchatek
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16